wtorek, 31 lipca 2012

Pierogi uwielbiam pod każdą postacią. W miłości tej nie jestem osamotniona. Nie znam osoby, która nie byłaby wielbicielem tychże, tym bardziej, że można je wyprodukować w wielu (chyba nieskończenie wielu) wersjach. Każdy więc znajdzie tę, która odpowiada mu najbardziej.

U Ochorowicz-Monatowej znalazłam przepis na pierogi z kartoflami, które okazują się być po prostu ruskimi.

 

 

Ciekawe jest, dlaczego pani Monatowa nazywa tę potrawę pierogami z kartoflami a nie jak my o 100 lat starsi: pierogami ruskimi. Częściowe wyjaśnienie tej zagadki znajdziemy na stronach http://obcyjezykpolski.strefa.pl/?md=archive&id=305, gdzie pan MACIEJ MALINOWSKI pięknie opisuje etymologię wyrazu pierogi oraz pochodzenie nazwy: pierogi ruskie. Dowiemy się dzięki niemu, że nazwa ta nie jest związana z Rosją, jak powszechnie się sądzi, ale z Ukrainą a dokładniej z jej częścią zwaną Rusią Czerwoną. Co zabawne pierogi z nadzieniem ziemniaczano-serowym na Ukrainie ponoć zwane są polskimi. Nazwa pierogi ruskie utrwaliła się po II Wojnie Światowej, więc Maria Ochorowicz-Monatowa w swej nonszalancji jest usprawiedliwiona.

Winna jestem wyjaśnienie dotyczące ciasta. W tym bowiem aspekcie, zważywszy na wcześniejsze liczne porażki, obawiam się eksperymentów i stosuję niezawodną, wyjątkową i niezastępowalną recepturę mojej teściowej. Oto ona:

 1 kg mąki (pszennej rzecz jasna)

1 łyżka masła

1 całe jajko i jedno żółtko

1 szklanka ciepłej (!) wody

Jak nie trudno przewidzieć, składniki należy wymieszać i wyrobić na gładką elastyczną masę. W zależności od jakości mąki czasem trzeba użyć mniej a czasem więc wody.

Zrobienie farszu zajmuje chwilę.

Zmieniłam nieco proporcje i użyłam mniej więcej takiej samej ilości ziemniaków co białego sera. Do tego kilka zrumienionych na maśle cebul, wszystko wyrobić, doprawić solą oraz pieprzem i można przystąpić do lepienia.

Technik sklejania pierogów jest zapewne kilka. Ja skupiam się przede wszystkim na tym, aby się nie rozpadły, nie dbając specjalnie o kształt.

Pierogi podałam w trzech odsłonach: z wody okraszone rumianą cebulką, odsmażone (po uprzednim ugotowaniu) na maśle oraz, jak poleca Maria Ochorowicz- Monatowa: z wody posypane parmezanem. Nie potrafię powiedzieć, która z wersji jest najlepsza, choć parmezan dodaje pierogom pazura. Z niemałą satysfakcją stwierdzam, że nawet zagraniczni goście, którym z drżeniem serca podałam, egzotyczny w ich odczuciu wynalazek, zjedli, prosili o dokładkę i szkolenia w kwestii przyrządzania zażądali.

 

czwartek, 12 lipca 2012

I znów na gościnnych występach:

 

http://figeneration.pl/kuchta-czy-kobieta-wyzwolona

O autorze
Zakładki:
Blogi całkiem współczesne acz interesujące
Blogi o drzewiejszym życiu
Fascynujący ludzie
O gotowaniu
Wyjątkowe miejsca
Tagi
Durszlak.pl