Blog > Komentarze do wpisu

Galaretka z malin

Zamknąć wakacje w słoiku, zatrzymać choć odrobinę lata i mieć je na wyciągnięcie ręki – nic nie poradzę na to, że jesienią ulegam romantycznym dyrdymałom  i melancholijnie spoglądając przez okno zaczynam smażyć konfitury i powidła. Biorąc pod uwagę nakład pracy jakiej czynność ta wymaga oraz wybór dżemów oferowany w handlu, zajęcie to zdaje się być zupełnie pozbawione sensu. Niestety, we wrześniu nie mogę oprzeć się magii owoców niczym kropli słońca uwięzionych - że pozwolę sobie znów na  grafomańską egzaltację. W tym roku sięgnęłam po egzemplarz Jedynych praktycznych przepisów wszelkich zapasów spiżarnianych Lucyny Ćwierczakiewiczowej z 1883 roku. Na początek mojej wytwórczej działalności wybrałam novum, nie znane mi wcześniej, a któremu Ćwierczakiewiczowa poświęca cały rozdział tj. galaretki z owoców. Przygotowałam  galaretkę z malin.

 

2 szklanki malin,

1 szklanka porzeczek,

3 szklanki cukru.

Z powyższej ilości wyszły trzy niewielkie słoiczki.

Jak widać powyżej w zasadzie jest to galaretka z malin i porzeczek. Dodatek tych drugich jest, jak sądzę, konieczny ze względu na dużą ilość pektyn w porzeczkach zawarty. Dzięki nim galaretka stężeje bez użycia żelatyny.


Jedynym moim odstępstwem od przepisu pani Lucyny było użycie rondla teflonowego zamiast mosiężnego. Cóż poradzić na nowoczesność! Wszelkie pozostałe wymogi spełniłam choć pokusa, aby zamieszać bądź choćby wstrząsnąć garem była wielka. Bałam się bowiem, że mi się wszystko przypali zwyczajnie. Ale nie, płyn powstały z malin, porzeczek i cukru pozostał (jak zapowiadała Ćwierczakiewiczowa) klarowny. Poza drobnym incydentem z kipiejącym sokiem, trzykrotne zagotowywanie i odszumowywanie przebiegło bez komplikacji.


Pozostały po zlaniu galaretki do słoiczków gąszcz postmalinowo-porzeczkowy postanowiłam pozostawić w spokoju i nie próbować tworzenia marmolady, a to ze względu na marną ilość tegoż.  

Galaretka faktycznie ma piękny kolor, po ostygnięciu stężała, ma wyraźnie malinowy smak, choć jednocześnie jest wybitnie słodka. Trudno wyobrazić mi sobie zjedzenie więcej niż łyżeczki. Przyda się jako dodatek do ciast, świetnie nada się do słodzenia herbaty.




poniedziałek, 17 września 2012, potarzyna

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: weronika, *.dynamic.chello.pl
2012/09/17 21:48:25
Maliny nie są moim ulubionym owocem, ale to wygląda niezwykle apetycznie
-
Gość: , *.111.236.130.static.cdpnetia.pl
2012/09/18 08:21:13
Połączone z porzeczkami nabierają ciekawego, głębokiego smaku.
-
Gość: Katarzyna, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/07/10 16:57:03
jakich porzeczek Pani użyła : czarnych czy czerwonych ?
Durszlak.pl