Blog > Komentarze do wpisu

Wiosna i…

Idzie sobie wiosna,
słychać świergot ptaka,
ładna to piosenka,
tylko głupia taka...

Rozkoszując się słoneczkiem, ptaszkami, kwiatkami, ciepełkiem i wszelkimi cudnościami tej pory roku, nabieramy głębokiego przekonania, że wiosna to sama błogość. Jakoś nikt w tych pierwszych sielankowych  dniach nie pamięta, że wyższe temperatury zwiastują nadejście nie tylko motylków, ale i wszelkiego innego latającego bydlątka. Zaraz zaatakują nas hordy much, moli, komarów i meszek. A to nie jest już takie miłe, prawda? Bo przecież zaledwie zgonimy taką muchę z twarzy już w tej chwili usiądzie w innem miejscu na naszem ciele. (Maria Ochorowicz-Monatowa, Gospodarstwo kobiece w mieście i na wsi).
Walczmy więc z tym tałatajstwem na wszelkie możliwe sposoby, bo przecież w kuchni muchy i wszelkie owady szczególne szkody przynieść mogą. Monatowa ostrzega, że robactwo domowe staje się często roznosicielami najniebezpieczniejszych chorób jak: cholery, tuberkułów, tyfusu itp. i z tego więc powodu musi się z niemi walczyć. (tamże)

Co zatem radzi? Podstawowa zasadą do jakiej przekonuje czytelnika, to zachowanie czystości. Czystość wg niej najlepiej zabezpiecza przed plagą owadów i rozmaitego robactwa domowego. (tamże) Jeśli samo pucowanie nie wystarczy, można przejść do drastyczniejszych metod. Najrozmaitsze są środki na tępienie much. W handlach dostać można różnego rodzaju papiery lepkie na muchy, w formie okrągłych piramidek, które się stawia na piecach, szafach etc. albo w formie płaskich arkuszy do zawieszania na ścianie. Ze względów estetycznych wskazaniem jest często je zmieniać. (tamże) Lep na muchy można też zrobić samemu. Pani Ochorowicz poleca w tym celu stopić 32 dkg. kalafonii z 6 dkg. oleju rzepakowego, poczem wymięszać z 6 dkg. syropu kartoflanego lub miodu. Potem ową mieszaniną należy wysmarować grubo teksturę zwiniętą w lejki spiczaste u góry, a szerokie u podstawy, które nożyczkami obrównać i poustawiać na szafach lub piecach w pokojach. Nie należy natomiast używać trucizn na muchy rozrabianych w płynach, bo stawiane na miseczkach nie są wskazane, gdyż muchy napiwszy się jej odrazu nie giną lecz siadają jeszcze na ludziach lub artykułach żywności i truciznę tę przenoszą i z siebie wydzielaj a poza tym trudno upilnować by pieski lub koty domowe nie dobrały się do niej. (tamże)

Na przestrzeni lat oczywiście próbowano przeróżnych metod. Oto garść przepisów z roku ok. 1943 pochodzących z Poradnik życia praktycznego.
Porada nr 629: Muchy tępimy, gdy dodamy przy bieleniu do wapna - ałunu. Zakładam, że chodzi o bielenie ścian pomieszczeń mieszkalnych, więc czas zrezygnować z tapet i kolorów wszelakich a dla higieny do bieli nieskazitelnej powrócić.
Jeśli wśród miłych czytelników znajdzie się miłośnik koni oto rada dla niego:

Porada 659: Muchy nie kąsają koni, gdy te natrzemy silnym wywarem liści orzechów włoskich. Zwierzaki zapewne zyskiwały przy okazji na kolorze sierści, bo jak wiadomo, poza licznymi leczniczymi  właściwościami tego wywaru, ma on moc poprawy kolorytu włosów. Pokolenia kobiet do tego celu liści orzecha używały. Takiego dwa w jednym można by i dziś popróbować. Nawet hasło reklamowe mi do głowy przyszło: kolor, że mucha nie siada.


Aby właściciele innych zwierząt gospodarskich nie poczuli się urażenie oto i dla nich zbawienna myśl.  Jak zabezpieczyć oborę podpowiada Porada nr 674: Muchy tępimy w stajni i oborze przez bielenie: 1 cz. wapna, 120 cz. wody, dodając dużo farbki, by był kolor mocno niebieski.

Poradnik życia praktycznego pomysłów na tępienie much ma jeszcze kilka, których jednak stosowania nie bardzo sobie wyobrażam. Mam wrażenie, że wybiłyby one nie tylko owady, ale i wszelkie życie w mieszkaniu. A nawet jeśli nie wybiły, to zdecydowanie je uprzykrzyły.
Porada nr 660: Muchy i komary nie znoszą rozstawionych naczyń z 10% rozczynem formaliny.
Porada nr 661: Muchy nie przelecą przez okno gdzie wisi pasek nasmarowany rycyną.
Taaaak, życie w oparach formaliny i rycyny: sama przyjemność.

Zdecydowanie bardziej podobają mi się mądrości niezawodnej pani Marii, która, jak na przykładną panią domu przystało, myśli również o estetyce w mieszkaniu. Praktyczne i ładne mają się okazać szklanne klosze na nóżkach. Ów klosz napełnia się ocukrzoną wodą lub piwem. Muchy mają się w tym roztworze masowo topić. Jednak za najbardziej elegancki ze wszystkich środków Ochorowicz-Monatowa wskazuje amerykańską łapkę na muchy z siatka drucianą.


Miłym czytelnikom pozostawiam wybór odpowiedniego narzędzia i sposobu do walki z muchami.  Ja pewnie pozostanę przy zwiniętej w rulon gazecie.

piątek, 23 marca 2012, potarzyna

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: Ewa, 193.59.173.*
2012/03/26 12:25:43
Bardzo się cieszę, że trafiłam do tego bloga. Wszystkim miłośnikom starych książek kucharskich polecam bibliotekę cyfrową www.polona.pl. Jest tam i Monatowa i Zawadzka i Ćwierczakiewiczowa oraz wiele innych starych książek z przepisami kulinarnymi.
-
2012/03/27 09:47:23
miło mi Cie przywitać Ewa. To prawda, że w CBN można znaleźć wszystko. Dostęp do zdigitalizowanych książek to dobrodziejstwo, ale przyznam, że nic nie zastąpi kontaktu z "realnymi" a nie "wirtualnym" wydawnictwami. Te wszytskie plamki na ich kartach, notatki robione czyjąś ręką, zasuszone kwatki, jakieś wycinki - magia poprostu.
-
serwis-agd
2013/01/11 18:35:22
Ciekawe, tylko nie rozumiem jak ta łapanka na muchy ma działać.
hmm
Durszlak.pl