Blog > Komentarze do wpisu

Gaz, spirytus i nafta

Truizmem jest stwierdzenie, że przełom wieków XIX i XX to czas wynalazków. Stare książki i poradniki domowe uświadamiają jednak, jak dalece rewolucja technologiczna wkraczała w życie codzienne i starała się ulżyć doli emancypującej się kobiety.

Choćby w kluczowej kwestii pieców kuchennych. Wyobraźcie sobie drogie panie i panowie, codzienny rytuał rozpalania w piecu chociażby po to tylko by szklankę wody zagotować. Pomyślmy o tym, jak radzilibyśmy sobie z całodziennym utrzymaniem ognia i tak sprawnym manewrowaniem fajerkami, aby coś jeszcze na nim móc ugotować. Potrzeba w narodzie więc musiała być wielka, aby znaleźć inne sposoby panowania nad ogniem w kuchni.

Przy okazji drobna rada z Poradnika życia praktycznego z roku ok. 1943 dla ewentualnych amatorek gotowania na węglu: Porada 216. Węgiel nie spala się szybko, gdy posypiemy go solą. (O jakąż to reakcję chemiczną może chodzić?)

Piec - kuchnia węglowa

W wielu dawnych przepisach  znajdziemy wzmianki o różnorodnych sprzętach, mających pomóc w szybkim ugotowaniu wody, mleka itp. Doskonałym przykładem jest chociażby popularny w XIX wieku samowar. Ale rewolucja techniczna trwała i zaprzęgła do służby kuchennej nie tylko węgiel i drewno, ale i gaz, naftę a na końcu i prąd!

Pojawiające się coraz liczniej w tym czasie poradniki domowe starają się usystematyzować wiedzę o nowoczesnych sprzętach domowych. Jestem szczęśliwą posiadaczką jednego z takich dzieł. W mojej opinii monumentalna, wręcz z zacięciem naukowym, pięknie ilustrowana książka Marii Ochorowicz-Monatowej Gospodarstwo kobiece w mieście i na wsi z ok. roku 1913, jest obrazem przemian zachodzących nie tylko  w kuchni, ale i mówiąc górnolotnie w społeczeństwie. W rozdziela  Piec kuchenny autorka rozwodzi się o korzyściach płynących z posiadania wszelakich udogodnień, w tym maszynek gazowo–spirytusowych i gazowo-naftowych, o których wzmianka znalazła się w poprzedni blogowym wpisie o czekoladzie (przepisie z roku 1858). Urządzenia te przypominały dzisiejsze turystyczne prymusy.

Rewolucja nie ominęła także pieców kuchennych. Monatowa konkluduję, że „na polecenie zasługują kuchnie i różnego rodzaju przyrządy elektryczne i gazowe”. (Maria Ochorowicz-Monatowea Gospodarstwo kobiece w mieście i na wsi str.143). Pierwsze próby zaprzęgnięcia gazu do garów przeprowadzał Zachaus Winzler ok. 1803 roku, ale dopiero w roku 1832 James Sharp zaprojektował piecyk, który znalazł się w szerokiej sprzedaży. Kiedy produkt ten dotarł do Polski, nie potrafię ustalić. Wiem natomiast ponad wszelka wątpliwość, że w roku 1913 gazowe kuchenki musiały być już popularne. Monatowa poświęca im sporo miejsca i pisze, że „w Anglii, Niemczech i Francyi i innych krajach kuchnie gazowe po większych miastach wyparły zupełnie opalanie węglem lub drzewem” (Maria Ochorowicz-Monatowea Gospodarstwo kobiece w mieście i na wsi str. 145). Poleca ich użycie ze względu na utrzymanie czystości, oszczędność miejsca i łatwość uzyskania regulowanego ognia w jednej chwili.

Jak wynika z lektury Gospodarstwa kobiecego powstawały także inne pomysły, dziś oczywiste: kuchenki elektryczne. Jak z całą powagą konstatuje  Monatowa kuchenki te: „… mogą być używane w domach, które posiadają przewody elektryczne”. Poleca także wspomniane już powyżej wszelkie urządzenia, mające pomóc gospodyniom, a będące na prąd w tym imbryki z wodą, maszynki do kawy, dzbanki do mleka, czajniki, sterylizatory, żelazka, „zaopatrzonych w sznury z przewodami elektrecznemi, które w miarę potrzeby łączy się z głównym prądem w ścianie tak jak przenośne lampy elektryczne”. (tamże)

Panie i panowie, popijając więc herbatkę z elektrycznego czajnika, spójrzmy czasem z wdzięcznością na naszą ścianę i kryjący się w niej prąd.

 

środa, 07 marca 2012, potarzyna

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Durszlak.pl