Blog > Komentarze do wpisu

Kaczka w czerwonej kapuście

Na inauguracyjny wpis wybrałam coś niecodziennego aczkolwiek niezbyt trudnego. Świetną okazją do wypróbowania kaczki w kapuście były urodziny pana męża mego.  Z drżeniem serca na gościach postanowiłam wypróbować ptaka przygotowanego według przepisu podanego przez Uniwersalną Książkę Kucharską.

Uniweslana Książka Kucharska z ilustracyami i kolorowemi tablicami napisała Marya Ochorowicz-Monatowa, Wydanie drugie znacznie powiększone nakładem księgarni H. Altenberga we Lwowie, w Warszawie: E.Wende i ska, Rozdział XVI Drób, Przepis 119, str. 455.

Przygotowałam jak nietrudno się domyślić: kaczkę, kapustę, słoninę, cebulę, masło, wino (miałam mocno wytrawne, czerwone made in Montenegro), cytrynę, mąkę, pieprz, sól, cukier. Musiałam opanować przemożną chęć użycia majeranku i czosnku, których to przypraw zawsze do kaczki dodaję. Ale jak dokładnie to dokładnie!

 

Kaczka nasmarowana masłem ( nie wiem po co, przecie sama w sobie tłusta jest) poszła rumienić się w piekarniku, w a w tym czasie uszatkowałam kapustę, sparzyłam ją wrzątkiem, po czym polałam ją sokiem z cytryny i posoliłam.

Drobno skrajałam słoninę, zrumieniłam ją z cebulą i mąką. Ilość tłuszczu jaką pani Monatowa poleca użyć, zaczęła mnie z lekka przerażać. I jeszcze ta zasmażka z mąki!

Wcześniej przygotowaną kapustę wrzuciłam do smażącej się cebuli ze słoniną, zalałam szklanką wina, dodałam cukru i pieprzu. Przyznaję, że ze słoniną niewiele do tej pory miałam do czynienia i z przykrością skonstatowałam, że rzeczona przy smażeniu śmierdzi. Pewnie to kwestia mojego wydelikaconego XXI-wiecznego nosa, ale śmierdzi i już. Na szczęście w miarę duszenia z kapustą, zapaszek przestał być uciążliwy.

W czasie wykonywania powyższych czynności, kaczka siedząca w piekarniku zrumieniła się, na moje oko, pięknie. Ciekawe jest, że przepisy z Uniwersalnej Książki Kucharskiej nie zawierają informacji o czasie i temperaturze pieczenia. Zapewne trudno byłoby stosować się do precyzyjnych zaleceń, gotując na piecach węglowych. Po wyjęciu kaczki przystąpiłam do trudnej czynności potranżerowania tejże. (więcej o tej czynności w następnym wpisie).

Zostało już niewiele do zrobienia. Kawałki ptaka umościłam w kapuście i zostawiłam na niewielkim ogniu pod przykryciem na jakieś dwie godziny. Od czasu do czasu miąchałam w garze, żeby kapusta się nie przypaliła. Była to jednak czynność zupełnie zbędna. Kapusta i części kaczki pływały w takiej ilościu tłuszczu, że przypalić się nie miały prawa.

Na przygotowanie całej potrawy trzeba przeznaczyć ok. 3 godzin. Nie jest zbyt pracochłonna, choć szatkowanie kapusty przy użyciu jedynie noża do sympatycznych czynności nie należy. Efekt końcowy: kaczka wyszła miękka bardzo, soczysta i delikatna. Kapusta na mój gust zbyt mdła i rozgotowana i oczywiście tłusta (choć zanaleźli się tacy, którzy te jej cechy wychwalali, nazywając ją aksamitną). De gustibus non est disputandum. Mogę jednak śmiało polecić przepis tym, którzy nie boją się kalorii.

 Wszystkich mile widzianych oglądaczy, uprzejmie upraszam o krytyczne uwagi.

środa, 08 lutego 2012, potarzyna

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/02/08 21:00:49
Wspaniały klimatyczny nastrój panuje tutaj.. A potrawa bardzo ciekawa .. :)
-
2012/02/08 21:10:24
Wspaniały klimatyczny nastrój panuje tutaj.. A potrawa bardzo ciekawa .. :)
-
2012/02/09 14:13:43
Serdecznie dziękuję za dobre słowo. Bardzo mi miło. Zajrzałam do Ciebie. Te selery muszą być świetne. Dodam Cię do ulubionych jeśli nie masz nic przeciwko.
-
Gość: Ewa NS, 81-64-96-106.rev.numericable.fr
2013/01/14 01:55:45
Ja tez z zapalem czytam Monatowa i probuje jej przepisow. Pozwole sobie zauwazyc, za czasow Monatowej kaczki byly zwykle i wiejskie, wiec prawdopodobnie o wiele mniej tluste niz nasze. Dlatego trzeba je bylo oblewac maslem przy pieczeniu, co dzisiaj nie jest niezbedne. Osobiscie przy tym przepisie dodalabym do kapusty jedna lyzke wytopionego tluszczu z kaczki, i nic wiecej.
Durszlak.pl